Prace konkursowe

poniedziałek, 03 grudnia 2012

Autor: Krasnoludek, blog: Wyrażone słowami

Witajcie kochani;) Przyszedł wreszcie czas wywiązać się z konkursowych zamierzeń i przedstawić moją wizję ukazania Janusza Korczaka. Z racji tego, że nie wiem jak wrzucić dokładnie moje wordowe poczynania zrobiłam im screena i tak o to internetowo-blogowe światło dzienne ujrzy "Mały Przegląd" życia tego wybitnego człowieka. Jest to zarazem pierwszy odcinek mojego cyklu poświęconego wybitnym autorom "Pisarz puka do wyobraźni". W przyszłości postaram się żeby lepiej wszystko wyglądało - na razie przedstawiam kawałek moich roztrzepanych pomysłów. Zapraszam do czytania i przepraszam jeśli w niektórych miejscach może pojawić się problem z odczytaniem - czarna magia sklejania.

Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz zapraszam do zgłębiania gazetki;) 


Wykorzystane materiały:

  • http://magazynkontakt.pl/dobry-wujek-janusz.html
  • http://2012korczak.pl/galeria/index.php/Galeria/Prace-fina-owe-w-konkursie-Rzecznika-Praw-Dziecka-na-plakat-nie-ma-dzieci---s-ludzie?page=2
  • http://2012korczak.pl/node/265/page/0/1
  • http://www.akcjadobrapolskaszkola.com/art/2012/04/18/janusz-korczak-o-dzieciach-wybrane-cytaty/
  • http://www.przystanekkorczak.pl/janusz-korczak/cytaty/#.ULDO84fwy3N
  • http://www.kulturologia.uw.edu.pl/page.php?page=tekst&haslo=korczak
  • http://slowak_gim.republika.pl/index4.html
  • http://www.treblinka.bho.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=17&Itemid=18
  • http://gimnazjum.jaworzyna.net/korczak/cytaty.html

Autorka: Fun!ta, blog: Fun!ta o tym, co w kolorze piszczy

Właściwie, to poszłam po prostu na żywioł i napisałam do Starego Doktora list. Listy do przyjaciół się pisze pod wpływem chwili i tak się stało.

Weźcie udział, tyle wśród Was zdolnych bestii!!!

Oto moja praca konkursowa:

Cześć Janusz,

Pozdrawiam Ciebie, Twój kaszkiet i bródkę! Tak naprawdę, to bródkę i kaszkiet pozdrawia Maciek.

Ponieważ postanowiłeś wybrać się w daleką podróż i rzadko się odzywasz, piszę i wysyłam list w butelce. Skoro te do Świętego Mikołaja jakoś do niego docierają, a Brodacz hula na swych saniach to tu, to tam, to mój do Ciebie chyba też jakoś trafi?

Liczę na to, bo mamy problem i tylko Ty możesz nam pomóc, Stary. Zresztą chyba trochę poczujesz się do winy, jak się dowiesz, o co chodzi.

Maciek przeczytał Twojego "Króla" (Sam! Już się skończyły czasy "Poczytaj mi, mamo"!) i postanowił przeprowadzić rewolucję rodzinną. Czy Ty wiesz, co my tu teraz mamy? Nigdy nie byłam w wojsku, ale tak chyba jest na poligonie!

Może powinnam schować przed nim Twoją książkę na trochę później, na nie-wiem-kiedy. Ale pamiętam, jak mnie zbeształeś za to, że podkradłam rodzicom "Malowanego ptaka" właśnie dlatego, że go przede mną ukrywali. Jak mnie zbeształeś za to, że taką lekturą zamąciłam sobie w nastoletniej głowie, że zaczęły mnie nękać koszmary zupełnie nie-dziecięce. Żadne tam Baby Jagi, tylko ludzie w tych snach... Tak się kończy ukrywanie czegoś przed dziećmi.

No ale "Król" to przecież co innego!

Maciek wywiesił na lodówce swoje, uważaj, TEZY. Czy ten dzieciak myśli, że jest jakimś Lutrem?

Nie tylko wywiesił: on je z nami przedyskutował i tylko się upewnił w ich słuszności. Wiedziałeś, że 8-latki potrafią posługiwać się tak żelazną (ich zdaniem) logiką i uprawiać taką mistrzowską (znowu: ich zdaniem) szermierkę słowną? Polegliśmy pod tą lodówką! Dobrze, że - na pociechę - mieliśmy w niej zupełnie przypadkiem tort bezowo-malinowy...

Tezy są na szczęście tylko cztery, bo przy dziewięćdziesięciu pięciu to nie wiem... (pisownia oryginalna):

  1. Mama Tata i Maciek są sobie równi ale nie wzrostem bo Mama jest kórdupel a ja urosnę. Tylko znaczy to że jak Maciek czyli ja zgłaszam pomysł na sobote to się o niego tak samo mogę kłucić jak Mama z Tatą o to czy zakupy robimy w super markecie czy na ryneczku. Z resztą w cale nie musimy się kłucić bo możemy normalnie porozmawiać jak jusz Tata doliczy do 10.
  2. Frytki i czipsy są z ziemniaków a ziemniaki to warzywa!!!!! Czyli Maciek czyli ja jem dużo warzyw i Mama musi to przyznać a Tata może znowu policzyć do 10.
  3. Mama i Tata sobie szepctcą czasami coś muwią szeptem i mają sekrety i ja też chcę mieć swoje sekrety ale obiecuję że jak one będą ważne to powiem o nich Rodzicom. A skąt ja będę wiedział że one są ważne bo mnie Mama i Tata nauczą.
  4. Od dzisiej już nie można mówić nie bo nie. Trzeba Maćkowi czyli mi powiedzieć dlaczego nie i wyjaśnić żebym wszystko zrozumiał. I ja też będę muwił dlaczego nie chcę Brukselki a Tata będzie muwił Mamie dlaczego nie może znowu kupić butów i Mama nie będzie wtedy liczyła do 10 tylko słuchała.

I co Ty na to, Kochany?! Oj, już widzę, jak się zaśmiewasz. No właśnie!

My też się zaśmiewamy, a jednocześnie jesteśmy tak bardzo z Maćka dumni! Domyślasz się pewnie, że jego tezy i dyskusja o nich to dla nas jedna z najfajniejszych rzeczy, jakie nam się w życiu przytrafiły, hahaha!

To Twoja robota, Twój wpływ. To Tobie dziękujemy. Naprawdę duma nas rozpiera! Maciek jest takim mądrym chłopakiem! Wiedzieliśmy o tym ZAWSZE, ale naprawdę nas zaskoczył swoim manifestem. No, tymi frytkami nie bardzo, ten argument już znamy i z tym trzeba jakoś sobie poradzić na nowych zasadach: porozmawiać, niczego nie ukrywać i skończyć z nie-bo-nie.

Nie na darmo ta nasza duma dostała imię po Twoim Królu Maciusiu Pierwszym.

No, dosyć słodzenia. Piszę, żeby Cię zbesztać przecież! Za milczenie. Za to, żeś tak mało obecny. A my tu Cię potrzebujemy, teraz zaraz. Odzywaj się częściej, proszę. Pokaż nam, że jesteś. Nie tylko nam, naszym dzieciakom. Kto wie, komu jesteś bardziej dziś potrzebny? Zrobisz to, Janusz? Odezwiesz się? Obiecujesz?

To czekamy na słowa od Ciebie, nie zapominaj o nas. Maciek zagląda mi przez ramię i krzyczy, że jesteś mądry. Patrz no go! Hahahahahaha.

Ucałowania,
Funita

Autor: Iv, blog: Polonista na emigracji

Monika Pelz, Nicht mich will ich retten, 1985

"Nicht mich will ich retten, sondern meine Idee" (pol. Nie siebie chcę ratować, tylko moją idee) to słowa zapisane w pamiętniku Janusza Korczaka, które można uznać za motto jego życia i pracy, której się całkowicie poświęcił. Monika Pelz, pochodząca z Wiednia pisarka i dziennikarka, czyniąc z tych słów tytuł biograficznej książki o wielkim lekarzu żydowskiego pochodzenia, zachęca do poznania jego pedagogicznych idei, które na trwałe zapisały się w historii Polski. Austriacka pisarka składa hołd zaangażowanemu w misję pomagania i zrozumienia dzieci Staremu Doktorowi. W subtelny sposób opowiada o jego trudnej drodze życia, tragicznie przerwanej w legendarnym marszu na Umschlagplatz, kiedy razem ze swoimi wychowankami kroczył ku śmierci.

Wydana w 1985 roku książka Moniki Pelz od dwudziestu siedmiu lat cieszy się w Austrii i Niemczech niesłabnącym zainteresowaniem. Świadczy o tym z pewnością fakt, iż wydawnictwo BELIZ&Gelberg co jakiś czas wznawia, oprawione nową szatą graficzną, wydanie książki Pelz. Również w tym roku z okazji siedemdziesiątej rocznicy śmierci Janusza Korczaka w księgarniach pojawiło się uzupełnione fotografiami nowe wydanie Nicht mich will ich retten.

Autorka rozpoczyna opowieść o małym Henryku Goldszmicie w 1980 roku, kiedy jako dwunastolatek biegnie do szkoły ciesząc się z pierwszych w tym roku płatków śniegu. Pelz w pierwszych trzech rozdziałach przywołuje różne wydarzenia z dzieciństwa Korczaka i docieka jaki wpływ miały one na jego dalsze życie. Opisuje jednak nie tylko jak odbiła się echem w życiu chłopca choroba psychiczna i śmierć ojca ale także mniej znaczące momenty, jak chociażby odnalezienie martwego ptaszka czy zachowana w pamięci bohatera postać długobrodego starca w cyrku albo, interpretowany na kilka sposobów przez samego Korczaka, upadek z bryczki na śnieg. Biografka opisuje jak to mały Henryk marzył aby zostać kiedyś królem, czarodziejem albo odkrywcą i jak potajemnie zdradził babci swój plan, że chciałby w przyszłości zmienić świat, pokonać biedę, choroby i głód aby nie było więcej biednych, brudnych dzieci, z którymi zabroniono mu się bawić na ulicy. Nad wyraz dojrzałe wydają się te marzenia małego chłopca. Autorka właściwie w całej swojej książce stara się udowodnić, iż to właśnie dzięki temu, że Korczak tak dobrze zapamiętał swoje dzieciństwo i to co czuł kiedy sam był dzieckiem, pomogło mu zrozumieć swoich małych wychowanków.

Cały rozdział poświęcony Bajce o Królu Maciusiu czyli niemieckiej Das Märchen vom König Händschen udowadnia natomiast, ile wspólnego ze stworzonym przez siebie bohaterem miał sam jego autor. Skrupulatnie analizując treść bajki Korczaka autorka doszukuje się w jego życiu sporo analogii do Króla Maciusia. Niektóre z nich naprawdę zastanawiają i wprowadzają w zadumę. Czyżby Janusz Korczak przewidział swoją przyszłość? Jakże proroczo brzmi ostatnie zdanie bajki w książce Moniki Pelz (str. 102): „Und schon wusste die ganze Stadt, dass er tot war. Und das ganze Land. Und die ganze Welt.“ (pol. I już wiedziało całe miasto, że nie żyje, i cały kraj, i cały świat). Czyż poprzez heroiczne czyny Korczaka o jego śmierci nie dowiedział się cały świat?

Z Nicht mich will ich retten wyłania się zaangażowany społecznie, zawsze zapracowany, cały czas myślący o dzieciach człowiek. Autorka może nieco skrótowo opisuje życie prywatne Janusza Korczaka, nie analizuje tematu kobiet jego w życiu,  ale w zamian za to bardzo dokładnie opisuje jego działalność jako lekarza, pisarza i dyrektora sierocińca, streszcza wszystkie jego książki i opowiada o dylematach wyjazdu z Polski. Tej ostatniej sprawie poświęca cały rozdział zatytułowany Erez Israel. Opowiada w nim o podróży Janusza Korczaka do Palestyny i jego rozdarciu wewnętrznym między dwoma ojczyznami. Podążając tokiem myślenia Starego Doktora austriacka autorka książki o nim, stopniowo przekonuje swojego czytelnika o słuszności wszystkich decyzji jakie podejmował. Korczak dochodzi do wniosku, że kocha Polskę a tym bardziej Warszawę i nie mógłby jej porzucić bo ma, w miejscu gdzie się urodził, jeszcze dużo do zrobienia.

Nie da się opowiedzieć życia Korczaka w oderwaniu od polskiej historii. Autorka poświęca jej bardzo dużo miejsca w książce. Czytając po niemiecku o zawiłościach historycznych swojego kraju czułam się co najmniej dziwnie. Ani na chwilę nie dało się zapomnieć, że odbiorcą książki są Niemcy, dlatego też historia ta wydaje się opisana w pewnym sensie z innej strony, niż ja się o niej uczyłam. Pelz drobiazgowo wyjaśnia sytuacje polityczną Polski już od początków XX wieku. Przeprowadza swoich niemieckich czytelników przez czasy zaborów w jakich wychowywał się jej bohater, opowiada o przyczynach pierwszej wojny światowej, wyjaśnia trudy życia i sytuację panującą w Warszawie lat dwudziestych i trzydziestych, w której przyszły wychowawca Domu Sierot zbierał swoje pierwsze doświadczenia zawodowe. Na końcu opisuje najazd Niemców na Polskę w 1939 roku, po czym stopniowo, podążając tropami Korczaka przyprowadza czytelnika do warszawskiego getta i przeraża naturalistycznymi opisami rzeczywistości w jakiej znalazł się jej żydowski bohater. Autorka nie zostawia niedomówień, mówi wprost o decyzjach Niemców dotyczących zlikwidowania wielotysięcznej społeczności żydowskiej. Nie wzbrania się przed podaniem druzgocących liczb zgładzonych podczas wojny Żydów. Posiłkując się lekturą zapisków Korczaka z getta oraz wspomnieniami Marka Edelmana autorka opisuje ostatnie dni życia Starego Doktora oraz owiany legendami ostatni marsz z podopiecznymi na Umschlagplatz. W tym momencie powraca jeszcze wspomnieniami w czasy młodości Henryka Goldszmita wspominając znaczące czy też sentymentalne wydarzenia w jego życiu, o których mógł myśleć idąc z dziećmi na pewną śmierć. Jest to bardzo wzruszające zakończenie książki, które wycisza i zmusza do refleksji.

Historia życia Janusza Korczaka porusza Niemców nie mniej niż Polaków. W 1972 roku został on pośmiertnie odznaczony Pokojową Nagrodą Księgarzy Niemieckich (niem. Friedenspreis des Deutschen Buchhandels). Jest to odznaczenie przyznawane corocznie we Frankfurcie nad Menem osobom, które poprzez swoją działalność przyczyniły się do urzeczywistnienia myśli pokojowej. Trzydzieści lat po tragicznej  śmierci Janusza Korczaka w niemieckich komorach gazowych, przyznający mu nagrodę Niemcy tak uzasadniali swój wybór:

[moje tłumaczenie ze strony internetowej: Der Friedenspreis des Deutschen Buchhandels]

„Panie i Panowie, pośmiertnie przyznana Januszowi Korczakowi Nagroda Pokojowa  jest wyrazem pragnienia przez wszystkich ludzi, lepszego życia, piękniejszego życia, w którym dzieci całego świata, wszystkich ras, religii i narodów, dzisiaj i na zawsze będą mogły być wolne, nie wiedząc co oznacza głód, morderstwa i wojny; pragnienia życia, w którym osierocone dziecko, w każdym człowieku będzie mogło odnaleźć ojca i matkę, którzy przyjaźnie o nie zadbają, wysłuchają go i mu pomogą.

Nagroda Pokoju dla Janusza Korczaka to hołd dla wielkiego pedagoga, który tak zrozumiał swój obowiązek względem  powierzonych mu dzieci,  jak na całym świecie rozumieją go ojcowie i matki, dla których dziecko jest największym skarbem.

Stary Doktor przezwyciężył prawdy swego życia dobrowolną śmiercią. Mógł uratować życie. Wolał jednak zachować godność i zaufanie jakim darzyły go dzieci. Czy mógłby opuścić swoje sieroty, które nieświadomie zbliżały się do śmierci?

Jego decyzja była naturalną konsekwencją zasad, w którym żył, i których uczył swoich wychowanków. Na tym polega wielkość tego człowieka. "

Myślę, że właśnie dzięki tej nagrodzie o Januszu Korczaku dowiedziało się wielu Niemców nie mających wcześniej o nim pojęcia. Naturalną tego konsekwencją jest więc popularność w Niemczech książek o wyróżnionym Pokojową Nagrodą lekarzu. Dlatego też Nich mich wiell ich retten doczekało się kilku wydań. Ciekawostką jest, że wszędzie zaznacza się, iż lektura ta dozwolona jest dopiero od czternastu lat.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19