Prace konkursowe

poniedziałek, 03 grudnia 2012
Autor: Młody pedagog, blog: Młody pedagog

Rok 2012 został ustanowiony rokiem Janusza Korczaka. W przeciągu kilkunastu ostatnich miesięcy odbyło się wiele spotkań, warsztatów, konferencji, wystaw i konkursów poświęconych Staremu Doktorowi, mających na celu przybliżenie nam jego osoby. Jaki dla mnie był rok korczakowski?

Rozpoczęłam go od przeczytania kilku biografii Korczaka, by po prostu dowiedzieć się o nim więcej. Ostatnią pozycję, Korczak. Próba biografii Joanny Olczak-Ronikier, znalazłam miesiąc temu i żałuję, że tak późno. Udało mi się w jednej z krakowskich czytelni przeczytać tylko fragment tej książki. Wiem natomiast, że gdy tylko będzie okazja do wypożyczenia jej, to porywam ją do domu. To prawdziwa skarbnica wiedzy o Korczaku i jego działalności. Już nie mogę doczekać się wczytania w książkę. Już nie mogę doczekać się, chwili, gdy zaczytam się w tej książce.

Również niedawno, bo będąc na Targach Książki, udało mi się zdobyć numer 3 z br. Konspektu, czyli pisma Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie – w całości poświęcony Korczakowi (o zakupie wspominałam już w krótkiej relacji z targów, wtedy też dodałam zdjęcie okładki). Za niewielkie pieniądze dostałam blisko 20 krótkich artykułów, których tematyka mocno mnie zainteresowała. Oprócz krótkiej biografii Janusza Korczaka, jego wybranych myśli i wizji wychowawczej można przeczytać m. in. o wspomnianej już przez mnie książce Korczak. Próba biografii, jego współpracy z Marią Grzegorzewską, jak również zapis wspomnień wychowanków z Domu Sierot. Nie chcę teraz przytaczać konkretnych artykułów i moich refleksji z nimi związanych – na to na pewno przyjdzie czas. Chciałam jednak jeszcze raz wspomnieć o tym numerze, gdyż uważam, że jest on wart uwagi.

Najważniejszym dla mnie wydarzeniem było uczestniczenie w konferencji naukowej dla studentów i doktorantów Rozmawiając z dzieckiem – teoria i praktyka relacji dorosły-dziecko według Janusza Korczaka na Akademii Ignatianum w Krakowie. Jeden dzień przyniósł niezwykle wiele refleksji odnośnie moich relacji z młodymi ludźmi, mojej postawy – jako wychowawcy, pedagoga. Na początku listopada napisałam relację z konferencji, którą można przeczytać na stronie Koła Naukowego Pedagogiki Ars Educandi Akademii Ignatianum, zapraszam do zapoznania się z nią.

To tylko wybrane moje działania, dzięki którym odkrywałam postać ważnego dla mnie pedagoga. Chciałam o nich tutaj wspomnieć, by Wam polecić wybrane pozycje naukowe. Może ktoś z Was był na jednej z wielu konferencji poświęconych Korczakowi? Jestem bardzo ciekawa jak innym minął ten rok. Mam nadzieję również, że zapoznam się z relacjami innych osób, które biorą udział w konkursie Blogerzy dla Korczaka. Do tego konkursu zgłaszam się i ja.

Rok Korczakowski wprawdzie się kończy, ale tylko ten oficjalny. Dla mnie zdecydowanie będzie trwał nadal, bo wciąż chcę więcej o Starym Doktorze czytać, słuchać, oglądać...

Autor: Agnesss, blog: Agnesss in Africa

Nie takie ważne, żeby człowiek dużo wiedział, ale żeby dobrze wiedział, 
nie żeby umiał na pamięć, a żeby rozumiał, 
nie żeby go wszystko troszkę obchodziło, a żeby go coś naprawdę zajmowało

- Janusz Korczak

22 lipca 2012 roku obchodzono setne urodziny Janusza Korczaka.

Z tej okazji autorka bloga Książki zbójeckie zorganizowała konkurs, który na celu ma (a właściwie miał, bo dzisiaj ostatni dzień jego trwania) przybliżyć postać Starego Doktora. 

Autor: Namiot, blog: Pod namiotem życia

Szkiełko i oko

Pradziadek był szklarzem. Rad jestem: szkło daje światło i ciepło[1].

Prawnuk był okularnikiem. Oczy — schowane za szkłami. Światło, ciepło.

Dokładność

O życiu człowieka opowiadać można na różne sposoby. Zwykle umiejscawia się go w czasie — między datą urodzenia a datą zgonu. W przypadku Janusza Korczaka określenie dokładnych granic jest trudne. Wiemy, że urodził się 22 lipca; nie wiemy, czy w roku 1878 czy 1879 (ojciec adwokat przez parę lat wyrabiał mu metrykę, co matka — jak wspomina Korczak w Pamiętniku — określiła mianem “karygodnego niedbalstwa”). I dziwna symetria — ze śmiercią odwrotnie. Rok (najprawdopodobniej) ustalony — 1942, data dzienna trudniejsza do określenia.

Zabawka na osiem lat

Mały Henryk Goldszmit (bo tak brzmi jego właściwe imię i nazwisko) mógł godzinami bawić się w samotności. Kiedy miał 6 lat, dostał klocki cegiełki. Posłużyły mu długo. Aż do 14 roku życia. Obracał klocki w dłoniach, myśli w głowie.

Pandoktor

Ukończył studia medyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Uzupełniał wiedzę w klinikach Berlina, Paryża i Londynu. I choć swoje życie związał nie tylko z medycyną, określenie “pan doktor” mocno do niego przylgnęło, stopiło się w ustach niektórych w serdeczną formę — “pandoktor”.

Przypadki literackie

Igor Newerly pisał O chłopcu z bardzo starej fotografii (umieszczonej na początku Króla Maciusia Pierwszego). Jest na niej Henryk Goldszmit. W swym utworze Newerly przywołuje opowieść o tym, skąd wziął się znany powszechnie pseudonim. Otóż Henryk postanowił wziąć udział w konkursie literackim. Przepisywał swą sztukę teatralną w ostatniej chwili, a musiał jeszcze wymyślić godło do oznaczenia pracy. Na stole leżała akurat książka Kraszewskiego Historia o Janaszu Korczaku i pięknej miecznikównie (bohater tytułowy został w niej przedstawiony jako wzór dzielności i pracowitości). Henryk popatrzył na tę książkę i obmyślił godło: Janasz Korczak. Przyznano mu wyróżnienie. Podobno jednak zecer, który składał listę zwycięzców, pomylił się — Janasza zamienił na Janusza. I odtąd tak będzie Henryk podpisywać swoje książki. Dla dzieci. O dzieciach. Zaludnione dziećmi. (Bardzo stara fotografia poniżej).

Papierowe wspaniałości przeciw twardej bryle lodu

Z Dziecka salonu — powieści, która zawiera wątki autobiograficzne, wynotowałam cytat.

Złażą się do mnie “bachorzyska z całego domu, jak do chederu” (Wilczkowa). Opowiadam im bajki, częstuję karmelkami, wycinam z papieru różne wspaniałości. Gospodyni niezbyt zachwycona, bo śmiecą i “wszy znoszą”. Żal mi dzieciaków: tak mało poezji w ich dzieciństwie, życie ich tak mroźne, twarde jak bryła lodu[2].

Budowanie domu

Janusz Korczak w 1912 roku został dyrektorem Domu Sierot dla dzieci żydowskich. Pracował tam ze Stefanią Wilczyńską. Z placówką był związany przez całe życie. Z przerwą na pierwszą wojnę światową. Kiedy w 1917 roku leczył dzieci ukraińskie pod Kijowem, odwiedził schronisko dla chłopców polskich, gdzie poznał Marynę Falską. Po powrocie do kraju razem z nią założył Nasz Dom dla polskich sierot po robotnikach i działaczach robotniczych poległych w czasie wojny. Dom mieścił się w Pruszkowie pod Warszawą, Korczak poświęcał mu jeden dzień w tygodniu.

Zakład?

Lekarz mieszkał na poddaszu Domu Sierot. Co wtedy mogło leżeć na jego biurku? Może “Mały Przegląd” (pismo tworzone przez dzieci), może Pocztówki Pamiątkowe (podziękowanie za pracę w piśmie, pocztówka upoważniała do wstępu na bezpłatne poranki filmowe i konferencje prasowe “Małego Przeglądu”), może Księga Zakładów (wychowanek zastrzegał na przykład, że w danym miesiącu powie tylko dwadzieścia razy “cholera”, jeśli się udało — mała nagroda). Pandoktor traktował dzieci poważnie, choć z poczuciem humoru. Troska, otucha, swoboda.

Bogaty repertuar

W 1939 roku ukazał się zbiór pogadanek radiowych Pedagogika żartobliwa. Stary Doktor (pod tym pseudonimem prowadził audycje) opowiadał o swym repertuarze karcących wyrażeń. Jak rzekł — unikał monotonii, odnawiał repertuar, sięgał do różnych dziedzin. Oto niektóre frazy, zaskakujące, podszyte serdecznością (śmiało można korzystać!): [ty] motoryzacjo, luks-torpedo, huraganie, perpetuum mobile, gawronie bengalski, ef-dur, niecnoto, nieusłuchany, drapaczu chmur, próbo ogniowa mojej cierpliwości, chroniczny nekrologu mojego złotego spokoju, gamoniu dardanelski, heliotropie, arcymistrzu, migdale niebieski, indorze olipmijski… I jeszcze — ropalocephalus carcinematosus!

Hm? — co to znaczy? — Nie wiem. — Jakaś bakteria chorobotwórcza. — Ze złości tak powiedziałem — w natchnieniu[3].

Niedobrze być Żydem

Wybuchła wojna, Dom Sierot w 1940 roku musiał przenieść się do getta. Korczak przejał obowiązki zaopatrzeniowca i jałmużnika. Zajął się też “domem przedpogrzebowym”, przytułkiem, do którego zwożono chore, wycieńczone, opuszczone dzieci. W filmie Korczak Andrzeja Wajdy jest ważna scena — grający doktora Wojciech Pszoniak siedzi wyczerpany na schodach i wypowiada znaczące słowa:

Niedobrze jest być Żydem. Gorzej jest być starym Żydem. Jeszcze gorzej jest być starym, chorym Żydem, a najgorzej jest być starym, chorym Żydem, który ma na utrzymaniu 200 dzieci.

Kawa

Od 1942 roku Korczak pisał nocami pamiętnik. Dobro, ale przepaść w sercu. Drobiazgi: domyślał się, że przyjaciele nie przesyłają jedynie fusów kawy, o które prosił, ale dopełniają je prawdziwą kawą, zlewaną dla niepoznaki wodą.

Dramat(y)

Ostatnim przedstawieniem w Domu Sierot była Poczta Rabindranatha Tagore — dramat o hinduskim umierającym chłopcu.

Podlewać kwiaty w getcie

Ostatnia notatka Korczaka rozpoczyna się i kończy frazą o podlewaniu kwiatów. Myśl: łysina w oknie to dobry cel. Myśl druga: co by się stało, gdyby pomachał przyjaźnie ręką mężczyźnie z karabinem? Myśl trzecia: może on nie wie, że jest, jak jest? To pisarska pointa, pointa pisarstwa. Chronologiczna, niezamierzona…

Odchodzenie

W sierpniu 1942 roku dzieci z Domu Sierot, Stefania Wilczyńska i Janusz Korczak odjechali bydlęcymi wagonami do obozu zagłady w Treblince.

Na niebie

Na początku Pamiętnika Korczak snuje marzenia o tym, co będzie robić po wojnie. Pisze o wielkim sierocińcu w górach Libanu.

Dla siebie na tarasie płaskiego dachu mam jeden pokój nieduży z przeźroczystymi ścianami, bym nie stracił ani jednego wschodu i zachodu, aby w nocy pisząc, móc raz w raz spojrzeć na gwiazdy[4].

Planetoida odkryta w 1971 roku w Krymskim Obserwatorium Astrofizycznym została nazwana na cześć polskiego pedagoga. Na niebie — 2163 Korczak.


[1] Janusz Korczak, Pamiętnik, Poznań 1984, s. 38.

[2] Janusz Korczak, Dziecko salonu, Kraków 1980, s. 159.

[3] Janusz Korczak, Pedagogika żartobliwa, Warszawa 1958, s. 70.

[4] Janusz Korczak, Pamiętnik, Poznań 1984, s. 9.

Fotografie pochodzą z tej i tej strony.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19